WAŻNA INFORMACJA - strona korzysta z plików Cookie
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania prezentowanej zawartości do potrzeb odwiedzających. Korzystanie z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci Twojego komputera.

Akademia Polskiej siatkówki

  
Dane do logowania


Srebro to ulubiony kruszec polskich siatkarzy, złota jednak nie unikali.

Po raz pierwszy drużyna, która otrzymała pełne prawo tytułować się reprezentacją Polski, powstała w 1934 roku. Jednak na pierwszy oficjalny mecz międzypaństwowy należało czekać do powojennych czasów. Dwa tygodnie po historycznym meczu naszych pań mężczyźni także zmierzyli się z Czechosłowacją. 24 lutego 1948 roku. Polska przegrała w Warszawie w pięciu setach. Jeszcze przez następnych dwadzieścia lat będziemy z siatkarzami zza południowej granicy częściej schodzić z boiska pokonani. Dopiero lata 70. zmienią te proporcje.

1967 mistrzostwa Europy Stambuł Pierwszy medal!

Do tego czasu polscy siatkarze mieli za sobą cztery starty w mistrzostwach Europy, sześć występów w zawodach o medale mistrzostw świata i rozpoczynali rywalizację o debiut w odbywających się za rok w Meksyku Igrzyskach Olimpijskich. Wtedy kluczem do pierwszego medalu w historii polskiej siatkówki były zwycięskie mecze z wicemistrzami świata - Rumunią i piekielnie mocną Bułgarią. Nasz zespół prowadzony przez Tadeusza Szlagora, jeszcze musiał uznać wyższość Związku Radzieckiego i Czechosłowacji.

Edward Skorek: - Tamte mistrzostwa były już dowodem, że do gry wchodzi nowe pokolenie. Tworzyliśmy ze Stasiem Gościniakiem, Olkiem Skibą, Ambrożym, czyli Zdzichem Ambroziakiem, i Jurkiem Wagnerem grupę młodych. Powstała taka swoista mieszanka doświadczenia i młodości. Ponadto byliśmy wtedy dość wysokim zespołem. Wielu z nas mierzyło blisko dwa metry.

Edward Skorek, Stanisław Gościniak, Aleksander Skiba i Hubert Wagner jeszcze chyba wtedy nie marzyli, że w następnym dziesięcioleciu staną się ikonami siatkarskiego świata.

1974 mistrzostwa świata Meksyk. Złoty medal!

Dwa lata wcześniej na Igrzyskach w Monachium biało-czerwoni zajmują dopiero dziewiąte miejsce. Szlagora zastępuje 32-letni Hubert Wagner, dotychczasowy rozgrywający polskiej reprezentacji. W Meksyku Polska zachwyciła świat. Gramy na jednego rozgrywającego, a Stanisław Gościniak zostaje nie tylko najlepszym „play-makerem” świata, ale także MVP turnieju. Młokos z Lublina ogłoszony największym odkryciem w historii dyscypliny - Tomasz Wójtowicz jeszcze nie raz potwierdzi nieprzeciętne umiejętności. Polska wygrywa wszystkie mecze, w tym dwukrotnie pokonuje Związek Radziecki (3:2, 3:1). Naszą specjalnością stają się pięciosetowe zwycięstwa.

Stanisław Gościniak: - Przede wszystkim u podstaw sukcesów w piątych setach stało perfekcyjne przygotowanie fizyczno-kondycyjne. W kontekście późniejszych zwycięstw w Meksyku bardzo ważne okazały się nasze wygrane w Cahadzore, w ośrodku przygotowań olimpijskich Związku Radzieckiego. Pokonanie gospodarzy i dwukrotnych mistrzów świata, Czechosłowacji, dało nam mnóstwo pewności siebie. Przekonało nas, że nasza szybka kombinacyjna gra może przynieść sukces.

Mistrzowie Świata: Edward Skorek, Ryszard Bosek, Stanisław Gościniak, Tomasz Wójtowicz, Wiesław Czaja, Wiesław Gawłowski, Marek Karbarz, Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Stefański, Zbigniew Zarzycki, Włodzimierz Sadalaski, Aleksander Skiba.

1975 mistrzostwa Europy Belgrad Srebrny medal!

Pięciu mistrzów świata dostało od Wagnera wolne. W kadrze pojawia się następny niepośledni talent z Lubelszczyzny. 18-letni Lech Łasko od tego czasu zawsze będzie mieszkał w jednym pokoju z „Czarnym” (Tomasz Wojtowicz). Najistotniejsze dzieje się jednak po turnieju w Jugosławii. Hubert Wagner ogłasza, że za rok na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu Polska zostanie mistrzem.

1976 Igrzyska Olimpijskie Montreal Złoty medal!

Słowa dotrzymał, choć rozpoczęło się od kontrowersji. „Kat” zdecydował, że do Kanady nie pojechali Stanisław Gościniak i Wiesław Czaja. W grupie wygraliśmy wszystkie cztery spotkania, ale aż trzy z nich w piątym secie. Do siatkarskiej legendy przeszła decydująca partia rywalizacji z Kubą. Trwała 47 minut i zakończyła się naszym zwycięstwem 20:18. Nie inaczej było w półfinale z Japonią. Polacy także z obrońcami olimpijskiego złota grali na pełnym dystansie. Finał ze Związkiem Radzieckim był czymś więcej niż tylko meczem o złoty medal. Wójtowicz, Bosek, Skorek, Karbarz i spółka stali się naszymi szczególnymi, „świętymi” rycerzami w walce o narodową tożsamość, o wyższość nad „Wielkim Bratem” ze wschodu. Gdy od stanu 7:7 w piątym secie punkty zdobywali już tylko biało-czerwoni, w Polsce trwała nocna euforia. To był jeden z największych triumfów polskiego sportu.

Mistrzowie OLIMPIJSCY:  Edward Skorek, Tomasz Wójtowicz, Lech Łasko, Ryszard Bosek, Wiesław Gawłowski, Marek Karbarz, Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Stefański, Zbigniew Zarzycki, Włodzimierz Sadalski, Bronisław Bebel, Zbigniew Lubiejewski.

1977-1983 Etatowi wice-mistrzowie Europy

Na kolejne wielkie i spektakularne zwycięstwo nad sąsiadami ze wschodu przyszło nam czekać przez trzydzieści lat. Dopiero w ubiegłym roku w Japonii kapitalny mecz zespołu Raula Lozano otworzył nam drogę do wicemistrzostwa świata. Druga połowa lat 70. i pierwsza 80. to dalsze pasmo sukcesów na Starym Kontynencie, ale już zawsze w cieniu ZSRR. Drużyny prowadzone przez Jerzego Welcza i Aleksandra Skibę nie potrafiły pokonać „Sbornej”. Ale talentów nad Wisłą nie brakowało. Maciej Jarosz debiutował w reprezentacji w wieku niespełna osiemnastu lat. Pary rozgrywających Ireneusz Kłos - Wojciech Drzyzga zazdrościł nam świat. Potęgą skoku imponował Wacław Golec, a siłą i dynamiką Zbigniew Zieliński.
Maciej Jarosz: - Nowa generacja polskich siatkarzy wydała na świat bardzo liczną grupę bardzo dobrych, znakomitych, wybitnych sportowców. Cała seria srebrnych krążków dawała naszej dyscyplinie nieustanną przynależność do światowej elity. Teraz, gdy patrzę na tamte czasy z perspektywy tych wielu minionych lat, uświadamiam sobie, dlaczego byliśmy „aż” zawsze na drugim miejscu, dlaczego nie na pierwszym. Choć w naszym gronie talentu i umiejętności nie brakowało, to jednak nie było kogoś na miarę Wójtowicza, Skorka czy Gościniaka. Używając piłkarskiego porównania: brakowało indywidualności klasy Pelego czy Maradony.

2006 mistrzostwa świata Japonia Srebrny medal!

Listopadowe wydarzenia mamy ciągle świeżo w pamięci. Mieszanka juniorskich mistrzów świata z 1997 i 2003 roku eksplodowała w Japonii. Paweł Zagumny został najlepszym rozgrywającym Mundialu, Mariusz Wlazły w trójce MVP turnieju, i znów, jak przed laty, kluczem był mecz ze „wschodem”, choć brat już znacznie mniejszy i nazywa się Rosja.


Krzysztof Wanio
Oceń artykuł:
  • 1.92 z 5 gwiazdek
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Średnia ocena: 1.92
Artykuły mogą być komentowane tylko i wyłącznie przez zalogowanych użytkowników.
Jeżeli nie posiadasz konta w naszej Akademii - założ je już dziś.