WAŻNA INFORMACJA - strona korzysta z plików Cookie
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania prezentowanej zawartości do potrzeb odwiedzających. Korzystanie z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci Twojego komputera.

Akademia Polskiej siatkówki

  
Dane do logowania
Rok 2010 był dla siatkówki rokiem światowej konfrontacji. Biało-czerwone reprezentacje wracały z halowych mistrzostw świata na tarczy. Jednak mistrzostwa nie mogą przesłonić całego spektrum działalności PZPS. Prezes związku Mirosław Przedpełski podsumowuje rok ubiegły i prezentuje plany na przyszłość - tę najbliższą, jak i bardziej odległą.

Po "tłustym" roku 2009 kolejny okazał się dla polskiej siatkówki "kuracją odchudzającą" w sukcesach. Czy jako prezes związku czuje się Pan rozczarowany?

Trudno o satysfakcję, jeśli liczyło się na dobre wyniki. Szczególnie przykry jest wynik reprezentacji męskiej w mistrzostwach świata. Występ pań, choć lepszy, też nie był w pełni satysfakcjonujący. To oznacza, że przed naszymi siatkarkami i siatkarzami spore wyzwania na rok 2011.


Czy poznał Pan już przyczyny klęski siatkarzy i niepowodzenia siatkarek w mistrzostwach świata?

Głównie zdecydowały kwestie mentalne. W przypadku obydwu reprezentacji zabrakło atmosfery walki. Jeśli chodzi o mężczyzn, nie udało się trafić z formą kluczowych graczy. U pań były momenty zakłóceń w wewnętrznej komunikacji. Poziomem sportowym biało-czerwone kadry nie ustępowały światowej czołówce.

Trener Daniel Castellani nie utrzymał posady. Zachował stanowisko Jerzy Matlak. Co zdecydowało o takich właśnie rozstrzygnięciach zarządu federacji?

Nasi siatkarze zdobyli mistrzostwo Europy w 2009 roku bez kilku znakomitych kolegów, którzy byli kontuzjowani. Wydawało się więc, że ich powrót do kadry jeszcze bardziej podniesie poziom sportowy zespołu. Na to liczyli również ich koledzy. Tymczasem okazało się, że kluczowi zawodnicy nie mieli formy podczas najważniejszej imprezy ubiegłego roku. Daniel Castellani nie zapanował nad tym, a po mistrzostwach świata nie potrafił przedstawić związkowi sposobów, by w przyszłości taka sytuacja się nie powtórzyła. Zdaliśmy sobie sprawę, że trener nie ma pomysłu na uporządkowanie relacji trener – drużyna. Zawodnicy muszą sobie zdawać sprawę z tego, że na ich sukces pracuje cały sztab ludzi, że są co prawda najistotniejszym, ale jednak elementem poważnego organizmu, jakim jest Polska Siatkówka. Rozstanie z Danielem to była trudna, ale konieczna decyzja. Z kolei Jerzy Matlak, trener, który jest ikoną żeńskiej siatkówki w Polsce, zaprezentował głęboką analizę występu drużyny w mistrzostwach świata i zwarty program naprawczy. Selekcjoner zobowiązał się do ściślejszej współpracy ze strukturami związku i klubami, ich trenerami. Będziemy obserwować realizację pomysłów szkoleniowca żeńskiej reprezentacji.

Co zdecydowało o złożeniu propozycji prowadzenia męskiej reprezentacji Jackowi Nawrockiemu?

To polski trener, który poczynił w ostatnich latach ogromne postępy. Pracował ze znakomitymi szkoleniowcami i posiada odpowiedni warsztat. Owszem, nie ma może wielkiego doświadczenia, ale jest trenerem kreatywnym i ambitnym. Potrafi budować racjonalne relacje z drużyną.

Nowy trener musi też zdecydowanie aktywniej współpracować ze strukturami szkolącymi siatkarzy młodego pokolenia.

Jakie zadania PZPS postawi przed nowym trenerem?

Awans do turnieju olimpijskiego w Londynie. To zadanie kluczowe. Jego realizacja rozpoczyna się już podczas tegorocznych mistrzostw Europy. Tam nasza reprezentacja będzie walczyć nie tylko o obronę tytułu, ale rozpocznie także batalię o olimpijskie nominacje. Nie możemy również „odpuścić” Ligi Światowej. Fakt, że jesteśmy gospodarzami, jest istotny, ale konieczne są nam punkty do rankingu FIVB, to bowiem zwiększa szanse na awans do IO w 2012 roku. Nowy trener musi też zdecydowanie aktywniej współpracować ze strukturami szkolącymi siatkarzy młodego pokolenia.

Najbliższy sezon będzie próbą powrotu naszych kadr na górną europejską półkę, a jednocześnie startem po olimpijskie kwalifikacje. Czy uda się nawiązać do nieodległych tradycji choćby sprzed dwóch lat?

Tak jak mówiłem, mistrzostwa kontynentu są początkiem starań o igrzyska i trzeba walczyć o podium, aby awansować do Pucharu Świata, a to przecież pierwsza olimpijska kwalifikacja. Mistrzostwo Europy gwarantuje udział w PŚ. Cel jest więc jasny. Złote tradycje też zobowiązują.

W tym roku przed PZPS kolejne wyzwanie organizacyjne – finał Ligi Światowej. Skoro przed czterema laty polskie finały były najlepszymi w historii rozgrywek, to najbliższe powinny być..?

Zwycięskie.

Trwają i są coraz intensywniejsze przygotowania do polskich mistrzostw świata mężczyzn w roku 2014. Na jakim są etapie?

Finalizujemy kontrakty z miastami. Znamy już gospodarza meczów o medale, czyli Katowice. Pracujemy nad regulaminem rozgrywek, tak aby nie był tak absurdalny jak rok temu. Zmierzamy do tego, aby regulamin był wspólny dla mistrzostw mężczyzn, jak i kobiet, dlatego współpracujemy w tym zakresie z federacją włoską i FIVB. Prace związane z mistrzostwami świata idą pełną parą, bo wbrew pozorom czasu nie jest wiele.

Rok wcześniej, z Danią, zorganizujemy mistrzostwa Europy seniorów. To efekt Pańskich wpływów w międzynarodowych władzach siatkówki?

Owszem, nasza federacja ma mocną pozycję w strukturach międzynarodowych. Tak naprawdę to efekt znakomitego klimatu, który od lat towarzyszy siatkówce w naszym kraju. Poważni sponsorzy, telewizja i kibice to nasze atuty. Mistrzostwa Europy 2013 to polski wkład w promocję siatkówki w Europie. Jako silna federacja jesteśmy do takich działań jak najbardziej upoważnieni, a nawet zobowiązani.

Organiczna praca wykonana w polskiej siatkówce plażowej zaczyna procentować. Do mistrzostw i medali w kategoriach młodzieżowych już przywykliśmy. W tym roku było jednak historyczne podium World Tour. Czy nasi plażowicze mogą w tym roku częściej stawać na podium imprez seniorskich?

Takie są nasze oczekiwania. Nakłady finansowe poniesione na siatkówkę plażową przez PZPS, Ministerstwo Sportu i Turystyki przynoszą już wymierne efekty. Procentuje także praca wykonana przez specjalistyczną szkołę w Łodzi. Teraz otwiera się szansa na historyczny występ polskiego duetu w turnieju olimpijskim. To realne, choć trudne zadanie. Jednak nasi reprezentanci muszą podjąć to wyzwanie. Jako związek uczynimy wszystko, aby im to ułatwić.

Jest pan gorącym orędownikiem budowy szerokich podstaw polskiej siatkówki. Czy w tym zakresie jest Pan usatysfakcjonowany działaniami struktur mających tworzyć trwałe fundamenty dyscypliny?

Do satysfakcji jeszcze daleko. Obraliśmy właściwy kierunek, powołując Akademię Polskiej Siatkówki. Pracujemy nad dostarczeniem młodym szkoleniowcom odpowiedniej ilości i jakości materiałów szkoleniowych. Kształtujemy relacje z samorządami, które przekonujemy do większej aktywności i zaangażowania większych środków w naszą dyscyplinę. Pracujemy nieprzerwanie nad ujednoliceniem systemu szkolenia. Dążymy do dalszego rozwoju polskiej szkoły siatkówki.

Jakie zadania stawia Pan przed sobą, reprezentacjami i związkiem w roku 2011?

Utrzymanie kierunku zmian. Zmian, które sportowo, finansowo i organizacyjnie mają zagwarantować Polskiej Siatkówce stabilizację i jednocześnie postęp na każdej wspomnianej płaszczyźnie. Będziemy kontynuować działania związane z programem rozwoju siatkówki wśród młodzieży. Z Polską Organizacją Turystyczną rozpoczynamy promocję Polski poprzez siatkówkę. Jeśli chodzi o wyniki sportowe, liczę na medal Ligi Światowej, bo brakuje go w polskiej kolekcji, oraz na podium mistrzostw Starego Kontynentu.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Mirosław Przedpełski

Urodzony w 1951 roku w Warszawie.
Absolwent Politechniki Warszawskiej.
Biznesmen.

W 2004 roku zwyciężył w wyborach na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Wybrany ponownie cztery lata później. W 2006 roku został w Tokio wybrany do Zarządu Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB), zasiada także w Zarządzie Europejskiej Konfederacji Siatkówki (CEV). Żadnemu przedstawicielowi PZPS nie udało się do tej pory piastować funkcji członka FIVB i CEV jednocześnie.

Pasjami prezesa są siatkówka plażowa i gra na perkusji.
Oceń artykuł:
  • 1.35 z 5 gwiazdek
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Średnia ocena: 1.35
Artykuły mogą być komentowane tylko i wyłącznie przez zalogowanych użytkowników.
Jeżeli nie posiadasz konta w naszej Akademii - założ je już dziś.