WAŻNA INFORMACJA - strona korzysta z plików Cookie
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania prezentowanej zawartości do potrzeb odwiedzających. Korzystanie z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci Twojego komputera.

Akademia Polskiej siatkówki

  
Dane do logowania
Paweł Papke

Paweł Papke to teraz bardziej polityk czy były sportowiec, a także ostatnio trener młodzieży?

Teraz siłą rzeczy bardziej polityk. Wybór na posła do Sejmu zobowiązuje, niesie to za sobą wiele obowiązków, a także sprawia, że będę miał mniej czasu na inne zajęcia. Oczywiście, dalej będę działał w środowisku siatkarskim. Mam swoją szkółkę siatkarską, nad którą muszę czuwać. Dziś akurat przeszedłem szkolenie dla przyszłych posłów i będę walczył na rzecz siatkówki tutaj, w Sejmie.

Euro 2012 istnieje w świadomości posłów jako ważna impreza promująca Polskę. W 2014 roku odbędą się w Polsce siatkarskie mistrzostwa świata mężczyzn. Jak zamierza Pan zainteresować posłów, by działali również na rzecz tej imprezy?

Oprócz mnie w Sejmie są jeszcze Gosia Niemczyk i Andrzej Szewiński. Razem możemy skutecznie „lobbować” za jak największym wsparciem mistrzostw świata, które odbędą się w Polsce. Ale też prawdę powiedziawszy, siatkówka, również tutaj, na Wiejskiej, ma bardzo dobrą renomę. Każdy chwali poziom organizacyjny i marketingowy tej dyscypliny. Przypuszczam, że dzięki temu będzie nam łatwiej zabiegać o wsparcie imprezy.

Do tej pory byłym sportowcom w parlamencie, łagodnie mówiąc, nie szło. Mało wystąpień, interpelacji. Jak chce Pan zaistnieć w Sejmie?

Trzeba sobie uświadomić jedną rzecz. Rzemiosłem sportowca jest siła fizyczna, technika, poparte katorżniczym treningiem. Nie jesteśmy może najlepszymi oratorami, ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, aby przełożyć nasze pomysły, poglądy na realne działania. Mamy doświadczenie. Ja i Gosia Niemczyk mamy na przykład za sobą pracę z młodzieżą, dodatkowo działaliśmy jako radni. Wiemy, czego oczekują od nas ludzie, a to jest najważniejsze. Nie trzeba pięknie mówić, by działać w polityce, czasem wystarczą pomysł i chęć działania.

Paweł Papke

Był Pan już radnym, teraz został Pan posłem. Radni działają lokalnie, posłowie na forum ogólnokrajowym. Co udało się Panu jako radnemu, a co chciałby Pan przenieść na politykę o znacznie większym zasięgu?

Gdy byłem radnym, działałem w komisjach sportu i gospodarki. Nauczyłem się funkcjonować w takim środowisku i nie sądzę, bym miał problemy w Sejmie. Oczywiście, dla mnie najodpowiedniejszym miejscem byłaby komisja sportu, ale będę się również ubiegać o miejsce w komisji infrastruktury i rozwoju regionalnego. Jestem mocno związany z Warmią i Mazurami i zamierzam zadbać o mniej rozwinięte regiony. Nie chcę być przywiązany tylko do problemów sportu, chcę działać na innych polach.

Byłych sportowców w parlamencie jest blisko 10. Jest to, jak na warunki polskie, spora grupa. Rozmawialiście już ze sobą o współpracy? Zawiążecie może zespół parlamentarny ds. rozwoju polskiego sportu?

Właśnie przed chwilą widziałem się z byłym piłkarzem Cezarym Kucharskim, koszykarzem Maciejem Zielińskim i gimnastykiem Leszkiem Blanikiem. Niektóre osoby znam z widzenia, jeszcze inne osobiście, ale potrzeba czasu, byśmy lepiej się poznali. Na razie nie mogę obiecać, że takie gremium powstanie, ale to oczywiste, że będziemy chcieli zadbać o polski sport.

Paweł Papke

Nie boi się Pan, że Pana inicjatywy znikną pod pręgierzem partyjnych wytycznych?

Wyborcy postawili na nas, żebyśmy dobrze sprawowali swoją funkcję. Samemu nic nie można zdziałać, potrzebna jest większa grupa. Czasem jednak jest jak w dużej firmie. Trzeba się podporządkować swojemu szefowi, i to jest oczywiste. Zdaję sobie sprawę, że istnieją kary za złamanie dyscypliny partyjnej, ale to działa właśnie na zasadzie firmy – nikt chyba nie chce wychodzić przed swojego szefa. To jest całkowicie normalne. Ja mogę jedynie obiecać, że tam, gdzie będę widział możliwość zgłoszenia swoich propozycji, to zrobię to.

Kilka miesięcy temu minister gospodarki Waldemar Pawlak obiecywał pomoc w rozwijaniu siatkarskich SMS-ów w każdym województwie. Teraz zapewne powstanie koalicja PO – PSL. Przypomni Pan o tym pomyśle ministrowi?

To ciekawy pomysł, aczkolwiek trzeba pamiętać, że był to okres wyborczy i składano różne obietnice. Trzeba przyznać, że nawet prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Mirosław Przedpełski, zdziwił się tą deklaracją. Ale mogę obiecać, że nie omieszkam spytać premiera Pawlaka o ten projekt.

Poznał już Pan kolegów z Sejmu? Roman Kosecki zorganizował parlamentarne rozgrywki w piłkę nożną. Może Pan pomyśli o rozgrywkach siatkarskich dla parlamentarzystów?

Trzeba pamiętać, że siatkówka to zupełnie inny sport niż piłka nożna. Grając w futbol, nie jest trudno przedrylować dwa pachołki. Siatkówka jest trudną technicznie grą, jednak jeśli znajdą się chętni, można pomyśleć o takich rozgrywkach. Ja sam staram się również grać w inne dyscypliny niż siatka. Często gram na przykład w koszykówkę, bo to dla mnie miła odmiana po latach treningów siatkarskich.

Na koniec pytanie o kadry grające w halach. Czy reprezentacje męska i żeńska dołączą w Londynie do Fijałka i Prudla?

Muszą dołączyć. To jest „krew” dla polskiej siatkówki. Sukcesy reprezentacji stanowią podwaliny pod sukcesy klubów i budują popularność dyscypliny, a za tym idą pieniądze. Bez silnej reprezentacji nie będzie silnych klubów i odwrotnie. To naczynia połączone. Jeśli w reprezentacjach będą grali najlepsi, to będzie sukces. Ze strony PZPS warunki organizacyjne i finansowe są zagwarantowane. Wyniki w mistrzostwach Europy będą kluczowe. To one wyznaczą dystans dzielący nas od Londynu. Najlepiej, aby był jak najkrótszy i by w Igrzyskach Olimpijskich – Londyn 2012 zagrały cztery nasze reprezentacje.

Co Pan chce ponadto zrobić dla polskiej siatkówki?

Mogę zapewnić ze swojej strony, że będę blisko współpracował z siatkarskim związkiem. Znam się bardzo dobrze z Mirosławem Przedpełskim i będziemy stale w kontakcie. Wiem, że możemy na siebie liczyć, a obu nam zależy na tym, by siatkówka w Polsce dalej się rozwijała. Dla mnie najważniejsze jest wspieranie aktywności najmłodszych i zapewnienie im warunków rozwoju. To dla mnie będzie priorytet. A poza tym, jak mówiłem: siatkówka w Polsce sama dla siebie jest dobrą reklamą i posłowie na Wiejskiej o tym wiedzą. Jestem przekonany, że parlamentarzyści będą chcieli mieć swój udział w rozwoju polskiego sportu.

Oceń artykuł:
  • 1.04 z 5 gwiazdek
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Średnia ocena: 1.04
Artykuły mogą być komentowane tylko i wyłącznie przez zalogowanych użytkowników.
Jeżeli nie posiadasz konta w naszej Akademii - założ je już dziś.