WAŻNA INFORMACJA - strona korzysta z plików Cookie
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania prezentowanej zawartości do potrzeb odwiedzających. Korzystanie z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci Twojego komputera.

Akademia Polskiej siatkówki

  
Dane do logowania
Co zdecydowało o powołaniu Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej S.A.?

Z inicjatywą wyszły kluby. Działacze klubowi czuli, że bez większej samodzielności trudno będzie o rozwój. Ówcześni prezesi z Częstochowy i Kędzierzyna-Koźla, czyli Andrzej Gołaszewski i Kazimierz Pietrzyk, przewidywali, że siatkówka po latach zapaści zaczyna się odradzać i tego nie wolno było przegapić. Zgodziła się z tym większość pozostałych klubów oraz PZPS i to zdecydowało o powołaniu PLPS S.A.


Czy powołując do życia PLPS S.A., czerpano wzory z zagranicznych doświadczeń, czy oparliście się na doświadczeniach polskich?

W osiemdziesięciu procentach były to pomysły własne. Naturalnie, czerpaliśmy też z doświadczeń ligi włoskiej. Zapraszaliśmy Włochów do Polski, by poznawać ich sposoby zarządzania profesjonalnymi rozgrywkami i konsultować nasze koncepcje. Bacznie też monitorowaliśmy Polską Ligę Koszykówki i piłkarską ekstraklasę.

Jakie były najważniejsze zadania na początku istnienia PLPS S.A. i czy udało się je zrealizować?

PLPS S.A. powstała właściwie z niczego. Pesymiści twierdzili, że budujemy zamek na piasku. My jednak zaczęliśmy od fundamentów. Najpierw był kontrakt telewizyjny. W drugim roku działalności mieliśmy pierwszego oficjalnego sponsora. W tym też czasie porządkowaliśmy kwestie marketingowe i reklamowe. Kolejne lata to obowiązkowa wykładzina syntetyczna czy elektroniczne bandy reklamowe w halach. W 2005 roku zaczęliśmy prowadzić rozgrywki żeńskie, w poprzednim sezonie powołaliśmy Amatorską PlusLigę. Zadebiutowała też Młoda Ekstraklasa. Nie zapominajmy także o mistrzostwach weteranów, które są nawet starsze od PLPS S.A., ale zawsze z nami związane.

Z klubów założycieli PLPS SA pozostały do dzisiaj AZS Częstochowa, kędzierzyński Mostostal, jastrzębski Węgiel i AZS Olsztyn. Z ekstraklasy zniknęła potęga lat minionych, jakim był Płomień Milowice, a pojawił się nowy potentat – Skra Bełchatów. O czym świadczą te zmiany?

Świadczą o tym, że zmienia się mapa polskiej siatkówki ligowej oraz dysponenci pieniędzy, a w konsekwencji nasi akcjonariusze. Pojawia się coraz więcej ośrodków posiadających odpowiednie zaplecze sportowe i finansowe, pozwalające uczestniczyć w rozgrywkach najwyższego szczebla z niemałymi wymaganiami budżetowymi. Naturalnie, te słabsze kluby opuszczają PLPS S.A., ale nie znaczy to, że przestają istnieć.

Czy po dziesięć zespołów grających w rozgrywkach żeńskiej i męskiej ekstraklasy PLPS S.A. dobrze odzwierciedlają pozycję i siłę polskiej siatkówki klubowej?

Myślę, że tak. Zauważamy jednak, że wydłuża się siatkarski wiek. Jeszcze dziesięć lat temu było to średnio 30 lat, a teraz wynosi on niemal 36 lat. To pozwala rozważać projekt powiększenia ligi, ale trzeba też wziąć pod uwagę coraz bardziej rozbudowane kalendarze międzynarodowych zawodów, pucharów i występów reprezentacji. To musi być działanie bardzo rozważne. Podobnie podchodzimy do projektu ograniczenia do dziesięciu zespołów ekstraklas. Nie spieszymy się z tym, konsultujemy tę kwestię z klubami i nie będziemy dokonywać rewolucji. Jeśli w naszym regulaminie, stworzonym przed dziesięcioma laty, dokonaliśmy niewielu, i to zazwyczaj kosmetycznych zmian, to znaczy, że jest on dopracowany. Dlatego trzymamy się zasady: zmiany tak, ale przemyślane i perfekcyjnie przygotowane.

Rozmowa z Arturem Popko

W 2005 roku PLPS S.A. stała się organizatorem rozgrywek ekstraklasy siatkówki żeńskiej. Jednak w przeciwieństwie do ligi męskiej nie wszystkie kluby PlusLigi Kobiet są spółkami akcyjnymi. Czy to się zmieni i kiedy?

Od przyszłego sezonu jednym z kluczowych warunków gry w PlusLidze Kobiet będzie posiadanie przez klub statusu spółki akcyjnej. Kluby to zaakceptowały i są świadome korzyści oraz konsekwencji z tego płynących.

Istotnymi partnerami PLPS S.A. są sponsorzy i telewizja. W tym zakresie w ciągu dziesięciu lat nastąpił bardzo duży postęp. Czy tę tendencję uda się utrzymać?

Bez wątpienia są przestrzenie, które możemy zaoferować tak sponsorom, jak i telewizjom. W tym ostatnim wypadku pracujemy nad większym zaangażowaniem stacji lokalnych, nad wykorzystaniem nowych technologii przekazu, a co za tym idzie stworzeniem kolejnych pól ekspozycji dla sponsorów. Dowodem niech będzie nasza strona internetowa. Liczbę wejść liczymy już nie w tysiącach, lecz w milionach. Nie zawsze wytrzymują to łącza i nasze serwery, ale dzięki temu mamy rzetelną wiedzę o zapotrzebowaniu na siatkowkę.

O ile wzrosły zarobki zawodników i zawodniczek od roku 2000 do dziś?

Wcale nie przesadzę, szacując ten przyrost na 500 procent. Nic jednak nie ma za darmo. Siatkarki i siatkarze grają coraz więcej, częściej, ciężej. Już właściwie nie ma meczów określanych mianem „spacerek”. Zawodowcy zarabiają więcej, ale sam talent w profesjonalnej lidze już nie wystarczy. Niezbędna jest praca, wiele poświęceń i wyrzeczeń.

Czy zawsze współpraca z PZPS układa się dobrze? Bywają sytuacje, że te dwie instytucje maja rozbieżne cele?

Był taki okres w historii ligi i związku, którego lepiej nawet nie wspominać, ale jestem przekonany, że już nigdy nie dopuścimy do sytuacji konfliktu między nami. Na szczęście od ponad pięciu lat współpracujemy na zasadach partnerskich, pod wspólnym szyldem „Polska Siatkówka”. Nie mam wątpliwości, że efektem tych zdrowych relacji były sukcesy reprezentacji w ostatnich latach. Może to truizm, ale zgoda zawsze buduje…

Czy to, że pełni Pan funkcję wiceprezesa PZPS, ułatwia wzajemne relacje na linii związek – liga?

Bez wątpienia skraca tempo komunikowania się, ale mnie z kolei bardzo obciąża czasowo. Siatkówka jest jedna i PLPS S.A. naprawdę nie ściga się z PZPS ani odwrotnie. Przypominam zresztą, że związek jest jednym z akcjonariuszy PLPS S.A. Równowaga jest więc zachowana.

Co decyduje o stabilności działania Profesjonalnej Ligi?

Pracownicy. Nie zmieniają się, są kompetentni i dzięki wieloletniemu stażowi – znakomicie zorientowani w najdrobniejszych szczegółach prawidłowego funkcjonowania spółki. Kluby to kolejny element stabilizacji: mają czytelne struktury i wykazują dużo zrozumienia dla działań wspólnych. Istotna, choć na szczęście niezbyt często wykorzystywana jest także instytucja Sądu Polubownego, który chroni interesy klubów, zawodniczek i zawodników, a poprzez swój autorytet jego orzeczenia są respektowane. Wreszcie długoletnie umowy: ze sponsorem – Polkomtelem S.A. do 2016 roku i z Telewizją Polsat do 2015 roku. Te wszystkie elementy pozwalają na działania długofalowe i rozłożone w odpowiednim czasie.

Co jest najistotniejszą wartością PLPS S.A.?

Partnerstwo. Kluby są razem. To wynika z kolegialności w podejmowaniu decyzji. Prezesi, choć rywalizują na niwie sportowej, na co dzień bardzo się szanują.

Czego można życzyć dostojnemu jubilatowi?

Nie gorszych następnych dziesięciu lat. Jeśli zachowamy zasadę „Razem”, to Profesjonalna Liga Piłki Siatkowej będzie rosła w siłę.

Rozmowa z Arturem Popko
Oceń artykuł:
  • 1.65 z 5 gwiazdek
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Średnia ocena: 1.65
Artykuły mogą być komentowane tylko i wyłącznie przez zalogowanych użytkowników.
Jeżeli nie posiadasz konta w naszej Akademii - założ je już dziś.

  • w fundacji polska siatkówka popko był chyba magazynierem najpierw;)
    Napisany 04-04-2012,7:01 przez Jan Filip