WAŻNA INFORMACJA - strona korzysta z plików Cookie
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania prezentowanej zawartości do potrzeb odwiedzających. Korzystanie z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci Twojego komputera.

Akademia Polskiej siatkówki

  
Dane do logowania
Andrzej Lemek

W ubiegłym roku musiał Pan kompletnie zmienić swoje zawodowe życie. Został Pan po raz drugi szefem wydziału sędziowskiego, wygrał wybory w Małopolskim Związku Pułki Siatkowej, objął funkcję sekretarza generalnego PZPS, a po październikowych wyborach w związku doszła jeszcze godność wiceprezesa ds. sportowych. Jak to Pan wszystko „ogarnia”?

Skupiłem się na pracy w związku. Praktycznie wycofałem się z prowadzenia własnej firmy, przeprowadziłem się do Warszawy, poza tym zdecydowanie łatwiej jest pracować, mając odpowiednie kompetencje i narzędzia do realizacji zadań zlecanych przez zarząd.

Został Pan obdarzony przez środowisko ogromnym zaufaniem.

Zdaję sobie z tego sprawę i wiem, jaka ciąży na mnie odpowiedzialność. Jestem człowiekiem bezkonfliktowym i lubianym, choć naturalnie mam świadomość, że teraz muszę czasami podejmować decyzje niepopularne, ale proszę mi wierzyć – konieczne. Taka jest rola gospodarza. Mam nadzieję, że koleżanki i koledzy to rozumieją. Pracujemy przecież wspólnie na rzecz Polskiej Siatkówki.

Jakie decyzje już Pan podjął, a jakie wyzwania przed Panem?

Najtrudniejsze były kwestie personalne. Związek stojąc jednak w obliczu poważnych zadań – mistrzostw Europy mężczyzn, plażowych mistrzostw świata w tym roku i przyszłym halowych mistrzostw globu mężczyzn – musi mieć przejrzystą i sprawną strukturę organizacyjną. Już teraz dostrzegam znaczny wzrost poziomu pracy biura i entuzjazmu w realizacji powierzonych zadań. Zależy mi także na zmianie siedziby federacji na zdecydowanie bardziej funkcjonalną. Związek i Profesjonalna Liga Piłki Siatkowej S.A. powinny mieć wspólną siedzibę. To pozwoli na optymalizację kosztów. Szalenie istotne będzie także odbudowywanie nieco nadszarpniętego wizerunku związku. Nadszarpniętego zresztą wskutek nieeleganckiej przedwyborczej postawy niektórych działaczy.

Właśnie. Najbliższe dwa lata to ogrom wyzwań stojących przed polską federacją. Jak im podołać?

Niebagatelna jest w tej sytuacji pozycja prezesa Mirosława Przedpełskiego w strukturach międzynarodowych. Dzięki niej mamy zapewniony przepływ informacji i wpływ na decyzje podejmowane przez CEV i FIVB. Możemy także być spokojni o marketing, który podlega prezesowi Arturowi Popko. Mamy też na szczęście sprawdzone podmioty zajmujące się organizacją wielkich widowisk, a są to przecież obszary, którymi trudno obciążać pracowników związku. Realizację zadań związanych z transportem, ochroną, cateringiem, zabezpieczeniem medycznym, zakwaterowaniem, oprawą, wolontariatem itd. realizują wyspecjalizowane firmy. To nie nasz wymysł, ale obowiązujący standard.

Andrzej Lemek


Wspomniane zawody to nie jedyne zadania stojące przed związkiem. Jakie będą priorytety?

Przedsięwzięciem fundamentalnym dla przyszłości Polskiej Siatkówki jest „Program upowszechniania sportu wśród dzieci i młodzieży w zakresie piłki siatkowej”. Trudno wymienić wszystkie działania, które już zostały zrealizowane, ale proszę mi wierzyć, że Ministerstwo Sportu i Turystyki, PZPS, szef projektu – Waldemar Wspaniały i jego zespół wykonali tytaniczną pracę. Ruszyły Siatkarskie Ośrodki Szkolne, zostały wyposażone w sprzęt, stroje, materiały szkoleniowe, dydaktyczne, przeprowadzone zostały szkolenia dla nauczycieli i trenerów. Biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia i piekielnie krótki czas na jego wdrożenie, naprawdę dokonaliśmy niemal cudu. Teraz tego kapitału początkowego nie wolno zmarnować. Siatkówka, i to dosłownie, staje się sportem powszechnym, ale też od podstaw profesjonalnym. Ten program jest opoką dla całej dyscypliny. Należy też wzmocnić rolę związków wojewódzkich. Tam ma się tworzyć klimat dla rozwoju siatkówki.

Jest Pan gorącym orędownikiem technologii informatycznych w zarządzaniu.

Nie da się od tego uciec. Kiedy zostałem po raz pierwszy szefem wydziału sędziowskiego, w pierwszej kolejności uruchomiliśmy profesjonalny portal dla arbitrów, który jest nieodzowną formą komunikacji i ciągle jest udoskonalany. Podobnie było w krakowskim związku. Na starcie nowych władz otworzyliśmy stronę internetową, wprowadziliśmy bankowość elektroniczną. Bez takich narzędzi trudno wyobrazić sobie sprawne zarządzanie i komunikowanie.

Polska jest prekursorem we wprowadzaniu nowych technologii do siatkówki. Pytam Pana jako byłego znakomitego sędziego: dlaczego wideoweryfikacja nie jest jeszcze powszechna w rozgrywkach międzynarodowych?

To tylko kwestia czasu i pieniędzy. Co do wartości, jakie daje challenge, we władzach międzynarodowych nikt nie ma wątpliwości. To nie jest technologia tania, ale przy coraz szybszej grze –niezbędna. To naprawdę daje luksus, i sędziom, i zawodnikom.

Sędziowie w Polsce od wielu lat podlegają ogromnej presji. Wideoweryfikacja trochę to obciążenie zmniejszyła, ale chyba na tle kolegów z innych krajów prowadzenie zawodów z takim ładunkiem emocji jest w ostatecznym rozrachunku atutem naszych arbitrów.

Naturalnie. Sam sędziowałem mecze za granicą, gdzie na trybunach było 200, 300 widzów. Dlatego dla moich kolegów z innych krajów zderzenie się z widownią kilkutysięczną jest czasami ogromnym przeżyciem. Twierdzę, że niemal każdy sędzia PlusLigi i Orlen Ligi poradziłby sobie na arenie międzynarodowej. Atutem naszych arbitrów jest także ciągłość sędziowania. Każdy z nich ma obowiązek w swoich okręgach prowadzić regularnie mecze różnych kategorii wiekowych i szczebli. Taki sędziowski „trening” jest niezbędny.

Czy sędziowie powinni być zawodowi?

To byłoby rozwiązanie idealne, ale jest niemożliwe do zrealizowania ze względów finansowych. Jeśli już, to optujemy za tym, aby sędziowie liniowi stanowili z pierwszym i drugim arbitrem stały zespół. Liniowi z miast gospodarzy zawodów podlegają podwójnej presji. Z jednej strony sędziego pierwszego, z drugiej – miejscowych zawodników, trenerów, widowni. To nie jest komfortowa sytuacja. A wracając do pytania – to, że sędziowie nie są zawodowi, nie oznacza, że nie są profesjonalistami.

Co da Panu satysfakcję na koniec kadencji?

Jako wiceprezes do spraw sportowych odpowiadam za organizację wspomnianych wcześniej zawodów. Sprawne przeprowadzenie mistrzostw Starego Kontynentu, świata, Ligi Światowej, World Grand Prix to poważne wyzwania. Jeśli im podołamy, będę rad. Pełną satysfakcję dadzą mi jednak sukcesy naszych reprezentacji. Jakże słodkie są zwycięstwa przed własną publicznością, a kibiców w Polsce mamy naprawdę wybornych, zasługujących na wielkie emocje, zwieńczone zwycięskimi finałami. Mam także nadzieję na piękny rozwój Siatkarskich Ośrodków Szkolnych i kreatywne działanie związków wojewódzkich.

Andrzej Lemek
Oceń artykuł:
  • 1.07 z 5 gwiazdek
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Średnia ocena: 1.07
Artykuły mogą być komentowane tylko i wyłącznie przez zalogowanych użytkowników.
Jeżeli nie posiadasz konta w naszej Akademii - założ je już dziś.